Za pięć lat
Przeczytałem dawno temu, że "za pięć lat każdy z nas będzie taki jak książki, które czyta i ludzie, którymi się otacza". Niby oczywiste, ale czy jestem pewien, że świadomie wybieram swoją literaturę oraz znajomych? Można by rzec, że decydowanie o lekturze jest proste i korzystne, ale to bezduszne odsuwać się od pewnych ludzi. Przecież oni mają uczucia, które możemy zranić. Hmm, no pewnie, ale tak samo jak podczas sytuacji awaryjnej w samolocie, najpierw zakładamy maskę tlenową sobie, a dopiero potem swoim dzieciom, albo podczas pożaru i zadymienia, najpierw skupiamy się na ucieczce, zamiast ratować pozostałych. Czyli w życiu najpierw potrzeba mi osób silniejszych i mądrzejszych ode mnie co mnie często ratuje, zanim zacznę pochylać się nad tymi, którzy potrzebują mojej pomocy. Wiele, wiele lat temu ciągle słyszałem coś, co mnie oburzało, a co dzisiaj uznaję za mądrą radę - otóż, "70% znajomych powinni stanowić ludzie silniejsi ode mnie, a zaledwie 30% słabsi". ...