Feminizm
Kurcze, zawsze wspierałem równe prawa i równe traktowanie wszystkich. Jeśli ktoś był niesprawiedliwie traktowany, z automatu miał moje wsparcie i poparcie. Słabszy dzieciak na podwórku, tęczowa koleżanka w pracy, kobieta, która domaga się tego samego wynagrodzenia za tą samą pracę wykonywaną przez mężczyznę.... No właśnie, feministki. Wydawało mi się, że walczą o prawa obywatelskie, równouprawnienie i sprawiedliwość. Niedawno jednak zrozumiałem, że to iluzja. Feminizm jest tak samo opresyjny jak szowinizm. One nie walczą o równouprawnienie, ale o...... władzę. Nie chodzi o to, żeby było sprawiedliwie, ale o to, żeby ich było na górze. A to już czyni różnicę. Czyli mężczyzna robiąc krok wstecz nie przyczynia się do sprawiedliwosci tylko sprawia, że ktoś inny ma władzę. Kobiety wrażliwe na przekraczanie ich granic i walczące o traktowanie ich z szacunkiem nie szanują granic swoich partnerów. Taka "filozofia Kallego" (tudzież Pawlaka). Jak my ich to dobrze. Jak oni nas, to źle. ...