Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2020

Feminizm

Obraz
Kurcze, zawsze wspierałem równe prawa i równe traktowanie wszystkich. Jeśli ktoś był niesprawiedliwie traktowany, z automatu miał moje wsparcie i poparcie. Słabszy dzieciak na podwórku, tęczowa koleżanka w pracy, kobieta, która domaga się tego samego wynagrodzenia za tą samą pracę wykonywaną przez mężczyznę.... No właśnie, feministki. Wydawało mi się, że walczą o prawa obywatelskie, równouprawnienie i sprawiedliwość. Niedawno jednak zrozumiałem, że to iluzja. Feminizm jest tak samo opresyjny jak szowinizm. One nie walczą o równouprawnienie, ale o...... władzę. Nie chodzi o to, żeby było sprawiedliwie, ale o to, żeby ich było na górze. A to już czyni różnicę. Czyli mężczyzna robiąc krok wstecz nie przyczynia się do sprawiedliwosci tylko sprawia, że ktoś inny ma władzę. Kobiety wrażliwe na przekraczanie ich granic i walczące o traktowanie ich z szacunkiem nie szanują granic swoich partnerów. Taka "filozofia Kallego" (tudzież Pawlaka). Jak my ich to dobrze. Jak oni nas, to źle. ...

Jaskiniowcy

Obraz
Ci, którzy mnie znają, gdy słyszą odpowiedź zaczynającą się od "a jaskiniowcy....", od razu przewracają oczami. Od lat uosobieniem życia w harmonii ze sobą i z przyrodą są dla mnie właśnie "jaskiniowcy".       Wychodzę z domu, żona mówi: "weź parasolkę, bo pada". Ja na to: "Jaskiniowcy nie mieli parasolek i jakoś żyli". W restauracji nie ma klimatyzacji i moi narzekają, że nie ma czym oddychać.... Ja: "eee tam, jaskiniowcy żyli bez klimatyzacji i jakoś nie narzekali". Po raz tysięczny żona mówi: "weź bluzę, bo znowu zmarzniesz"... Ja: ".... (no wiadomo co odpowiadam)... I oczywiście potem jak zwykle marznę.      Nie rozumiem dlaczego tak robię. Dlaczego moknę, marznę i cierpię w imię życia w harmonii z przyrodą. Zaczęło się to chyba, gdy pracowałem przy zalesianiu daleko na północy Szwecji. Całe dnie spędzaliśmy na powietrzu. Co kilka godzin deszcz potrafił zmoczyć nas do suchej nitki, a że bylo daleko do auta, ciuchy wys...

Życiowy limit szczęścia

Obraz
Jak to jest, że klasowa gwiazda, w której wszyscy się kochali kończy jako nieszczęśliwa alkoholiczka z długami w jakieś norze? Albo klasowy głupek i frajer zostaje światowej klasy wirtuozem skrzypiec? Dlaczego nie sposób całe życie przejść od sukcesu do sukcesu? Wymyśliłem na to teorię "limitu szczęścia". Trochę to żartobliwe i niedorzeczne, ale przynajmniej wg mnie ciekawe.     Otóż, wg mojej teorii każdy ma swój limit szczęścia, który może wykorzystać w ciągu całego życia. Ma jakąś określoną liczbę dobrych dni i ani mniej, ani więcej. Nie można ich dokupić, ani sprzedać.     Jak to działa? Powiedzmy, że mój limit szczęśliwych dni to 100. Jeśli zdecyduję się wykorzystać je w młodym wieku to spędzam młodość na wagarach, kąpiąc się z pięknymi koleżankami na basenie zamiast się uczyć. Imprezuję co weekend korzystając ze wszystkich uciech, jakie oferuje życie. Tylko, gdy wykorzystam swój limit szczęścia do zera do np czterdziestki, to okazuje się, że budzę się wtedy bez...