W zgodzie z naturą
Im jestem starszy, tym bardziej doceniam życie w zgodzie z naturą. Nie mam na myśli tego, co od razu narzuca się jako naturalne (nomen omen) skojarzenia, czyli jedzenie marchewek, chodzenie na boso i mieszkanie gdzieś na odludziu bez prądu. Obserwując siebie i ludzi wokół mnie dochodzę do wniosku, że życie wbrew naturze źle się na nas odbija. Młody, niedoświadczony człowiek chce iść na przekór. Chce łamać tradycję, konwenanse i schematy. Nie rozumie, że to, co chcą mu wpoić rodzice to mądrość zbudowana na doświadczeniach tysięcy pokoleń przed nami i działanie wbrew temu, to działanie wbrew naturze ludzkiej i co za tym idzie, działanie na swoją szkodę. Nie żyjemy wiecznie i wszystko ma swoje czasy i pory. Kto tego nie zauważy, traci? Poniżej dwa przykłady z życia : "Po co szybko rodzić dzieci? Przecież to nie średniowiecze i nowoczesna kobieta może rodzić nawet, gdy ma czterdziestkę na karku". Otóż, no pewnie, że może i nikt nie stoi z mieczem nad...