Zbroja
Jakoś na jesień zeszłego już roku czytając książkę napotkałem na takie oto zdanie:
"mów to, co myślisz i rób to, co mówisz"
Wracam ciągle do niego myślami, bo obnaża moją słabość. Z wiekiem tak wiele sytuacji i ludzi nauczyło mnie być nieszczerym. Nie robię tego z jakiegoś pierwotnego złego nastawienia w sercu, ale z doświadczenia, które podpowiada mi, że będąc otwarty i szczery narażam się na zranienia, ostracyzm i niezrozumienie. Dlatego przez lata zbudowałem swoją społeczną "zbroję". Fasadę pewnego siebie, wesołego, błyskotliwego, trochę uszczypliwego jowialnego zawadiaki. Zatem, gdy ktoś mnie atakował, nie dotykał mnie, tylko moją zbroję. Rozumiem, że nie jestem jedyny, który coś takiego robi, bo pewnie większość z nas nosi maski poza domem. (jeśli nosi się maskę także w domu to już jest źle, bardzo źle. Ale nie tym teraz mowa). Z tego, co się orientuję to Jung wprowadził pojęcie "persony", czyli obrazu siebie jaki przedstawiamy ludziom. Zatem każdy z nas ma w głowie swój obraz jaki prezentuje światu.
Jednak skoro osiągnąłem wiek dojrzały, zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że nie boję się już ludzi i ich opinii. Dorosłem. Zmężniałem. Jestem silny i znam swoją wartość. Jeśli tak, to czas na to, żebym "mówił to, co myślę... ". To właśnie jedno z moich noworocznych postanowień.
Jest jeszcze druga część tego zdania "... i robił to, co mówisz", czyli żeby być osobą godną zaufania i wartą swoich słów. W komedii "Sami swoi" Pawlak mówi, że u niego "słowo droższe pieniędzy". W Biblii napisane jest także, że sprawiedliwy dotrzymuje słowa, nawet jeśli przyrzekł coś na swoją niekorzyść (nie cytuję, bo nie pamiętam już tego słowo w słowo). Często zadziwia mnie jak ważne dla człowieka od zawsze jest to, co mówi. Jego deklaracje i obietnice. Mimo upływu tysiącleci ciągle pełno tego wokół nas: wyznania, ślubowania, umowy, deklaracje, zakłady, obietnice itd. Nasze słowa nas "wiążą". Nie bez powodu człowiek ma naturalną potrzebę dotrzymywania słowa i źle się czuje sam ze sobą, gdy tego nie robi (to z tej potrzeby konsekwencji np. wyborcy podtrzymują swój wybór, którego dokonali nad urną wyborczą mimo, że widzą, jak wybrana przez nich partia nie wywiązuje się z obietnic). Nawet przy błahostkach, gdy mówię żonie, że wyrzucę śmieci, a tego nie zrobię, to jest mi z tym potem źle. Dlaczego? Bo obiecałem coś i nie zrobiłem tego. Jednak to po tym można poznać człowieka honoru. Po tym, że zarówno w małych, jak i dużych rzeczach postępuje zgodnie z tym, co obiecał i do czego się zobowiązał.
Komentarze
Prześlij komentarz