Na orbicie

    Od zawsze człowiek stara się znaleźć uniwersalne reguły rządzące wszechświatem. Uważamy, że istnieje jakiś uniwersalny klucz, który otwiera wszystkie zakamarki nie tylko ziemi ale również całego wszechświata, którego ziemia jest tylko malutką, malutką, malutką częścią. Z jednej strony jak się z tym nie zgodzić, bo jak każdy sprawnie funkcjonujący układ, wszechświat też chyba działa w ramach jakichś reguł. Z drugiej jednak, fizyka kwantowa pokazała nam, że to nie takie proste jak się spodziewaliśmy i przynajmniej w mikro fizyce raz cząsteczki wszechświata zachowują się tak, a chwilę potem "śmak". No i jak tu stworzyć regułę, gdy jakiś foton fruwa sobie w różnych kierunkach i nie sposób ich prześledzić, z co za tym idzie przewidzieć?
    No ale nie o tym dzisiaj. Dzisiaj o czymś, co jednak dość łatwo zaobserwować, zbadać i przewidzieć. Mianowicie o tym, że we wszechświecie rozmiar MA znaczenie. Tak, powiedziałem to. Większe jest lepsze. Większa kasa, większa władza, większy dom, większy samochód, większy penis i większe piersi. Tak jest i nikt nigdy nie przekona mnie, że jest inaczej. Po co to mówię? Ano po to, żeby zwrócić uwagę, że skoro większe jest lepsze, to wszyscy będą tego chcieli.  Będą się na tym skupiać, oglądać to i ... wokół tego krążyć. I tutaj paralela do wszechświata, do której zmierzam. Otóż, w kosmosie im większe ciało niebieskie, tym więcej przyciąga uwagi. Przychodzi moment, że planeta jest na tyle duża (przez co ważna), że zaczyna mieć swoją własną grawitację. Grawitację, czyli inne, mniejsze planety zaczynają wokół niej krążyć i zależeć od niej. Nasza Ziemia ma tylko jedno ciało niebieskie, które jest na tyle blisko i jest na tyle mniejsze, że wpadło w naszą orbitę i jest naszym "niewolnikiem". Idzie tam, gdzie my i nawet nie wie, że Ziemia jest niewolnikiem innej, o wiele większej gwiazdy, wokół której wiernie od miliardów lat krąży. 
    Tutaj pojawia się nauka dla nas. Skoro każdy jest na czyjejś orbicie, na czyjej jestem ja? No i kto jest na mojej orbicie? Dla kogo jestem na tyle duży, ciekawy i ważny, że cały czas kręci się w pobliżu? Kogo  natomiast ja obserwuję, kim się interesuję i w czyich kręgach krążę lub chciałbym krążyć? Tu po części mamy wybór w przeciwieństwie do planet. My możemy zdecydować, w czyją orbitę możemy się wbić. Z tym, że trzeba mieć świadomość, że będąc na czyjejś orbicie, staję się niejako jego niewolnikiem i gra toczy się zawsze na jego warunkach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?