Gambit Królowej
Znów uderzyło mnie podobieństwo życia do partii szachów. Jakaż to fenomenalna gra, która przy pomocy małej kwadratowej podstawy i drewnianych pionków potrafi streścić istotę mechanizmów rządzących życiem. Raz po raz nie mogę wyjść z podziwu i ciągle do tego wracam w myślach.
Grając w szachy zawsze uderza mnie fakt, jak bardzo ważne jest odpowiednie rozpoczęcie i ułożenie pierwszych figur, bo to determinuje przebieg gry i co bardzo istotne, nie można się już cofnąć. Pionki mogą poruszać się tylko do przodu i cała gra ma tylko ten kierunek. To bardzo ważne. Chyba najważniejsze. Nie ma drugich szans, nie można zacząć od nowa, nie można poprosić o powtórkę ruchu. Gdy tylko wykonasz ruch i puścisz pionka, nie ma odwrotu i będziesz musiał zmierzyć się z nieuniknionymi konsekwencjami. Kropka.
Podobnie w życiu. Nie ma drugich szans, nie ma powtórek i nie można zacząć od nowa. Gdy się rozwiedziesz i wracasz na rynek matrymonialny w poszukiwaniu drugiego partnera to w żadnym wypadku NIE jesteś "czystą kartą". To nie jest nowe rozdanie. Jak w szachach, Twoje piony już dawno rozpierzchły się po szachownicy życia i nie sposób cofnąć ich na początkowe pozycje. Jesteś w połowie gry i musisz wziąć to pod uwagę podejmując decyzje i oceniając swoje możliwości. Jeśli na przykład jesteś czterdziestolatką z dzieckiem po rozwodzie, to nie możesz zachowywać się jak dwudziestoletnia bezdzietna singielka. Już nigdy nie będziesz czystą kartą i naiwnym będzie w to kiedykolwiek wierzyć.
Tak więc, w życiu jak w szachach, figury zostały już rozstawione. Co ciekawe, są tam gdzie są, bo sam je tam postawiłeś. Teraz można iść już tylko do przodu i posiada się tylko takie opcje, w jakie samemu się zapędziło. Jeśli jesteś w pułapce, to najgorsza jest świadomość, że weszło się w nią jako konsekwencje swoich własnych wyborów.
Komentarze
Prześlij komentarz