Na Olimpie

 

Na Olimpie

 

I am back. Skoro i tak nikt tego nie czyta, to znaczy, że mogę pisać na co mam ochotę. Z drugiej strony, skoro nikt nie czyta, to po co pisać? No to po co ludzkość wysyła wiadomości w kosmos dla kosmitów, skoro i tak najprawdopodobniej nikt tego nie odsłucha? Ano dlatego, że może i dlatego, że mają taką potrzebę. Tak samo ja mam potrzebę powiedzenia tego, co jest w mojej głowie, nawet jeśli nikt tego nie przeczyta.

 

No to co takiego ważnego mam do powiedzenia dzisiaj? Dzisiaj chcę zająć się niebem, ale nie chrześcijańskim niebem, ale tym ludzkim, o wiele starszym, zanim chrześcijanie zagarnęli tę ideę dla siebie. Uwierz lub nie, ale ludzie wierzyli w niebo na długo przed tym jak szanowny Pan Jezus pojawił się w sandałach na tym świecie w maleńkim Betlejem. No i jak to niebo wyglądało? Ano różnie. Ostatnio zaciekawiło mnie jak to widzieli ludzie w antycznej Grecji i Rzymie. Dla nich niebo było domem bogów, którzy nie różnili się za bardzo od normalnego człowieka. Czasem byli dobrzy, czasem wkurzeni, czasem popełnili błąd, czasem bzyknęli własną matkę, albo zabili kogoś przez przypadek. Byli dla ówczesnych jak bohaterowie „Mody na sukces” – oglądało się ich z zapartym tchem i nikt nie śmiał nawet krytykować ich wyborów. Dlaczego? Bo to przecież bogowie. Im nikt nie mówił, jak mają postępować.

O tym jest ten wpis. O tym, że nie wszyscy jesteśmy równi, że niektórym wolno więcej. Są na ziemi ludzie, którzy zdają się wymykać prawu, moralności i obyczajom i nie spotyka ich za to żadna kara. Co rusz czytam o tym, jak jakiś polityk, hierarcha kościelny czy gwiazda Hollywood robi coś, czego Ty i ja nigdy byśmy nie zrobili w obawie przed konsekwencjami. A oni to robią i włos im z głowy nie spada. Dla Ciebie może to niesprawiedliwe, ale dla mnie fenomenalne. Ci ludzie, jak antyczni bogowie, zamieszkują Olimp i tam nie sięgają nasze ludzkie zasady. Oni pieprzą się między sobą, oszukują, wyrzucają pianina przez balkony hoteli, ćpają i żenią się po kilkanaście razy. I co? I nic. Oni mogą. Na Olimpie to wszystko jest dozwolone.

Wiesz co? Wcale mi to nie przeszkadza. Tamten świat to świat bogów, nie mój. Ja jestem skromnym blokersem z małego miasta w Polsce. Chodzę codziennie do pracy, płacę podatki i rachunki, a w domu czeka na mnie jedna żona i syn. Nic z wymienionych wyżej ekscesów się nie dzieje w moim życiu. I właśnie tak powinno wg mnie być. Bogowie fikają koziołki, jakich sam nigdy bym nawet nie wymyślił, a ja sobie spokojnie żyję i to obserwuję. Dni mijają jeden za drugim i życie spokojnie się toczy. Czego chcieć więcej zatem? Oni mają swoje niebo, a ja moje. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?