Zachód

Przeklęty konsumpcjonizm

Ile by człowiek sobie nie powtarzał, że tak nie jest, to żyjąc od lat w kulturze dobrobytu, różnorodności i gospodarki rynkowej każdy ma z tyłu głowy zakodowaną podstawową wartość konsumpcjonizmu, że "być to mieć". Przeglądanie, wybieranie, kupowanie to ogromny afrodyzjak i każdy uwielbia to robić. Wszystkiego jest w bród i prawie na wszystko możemy sobie na Zachodzie pozwolić. Różnicą jest tylko półka, z której wybieramy. Na przykład, ja mam telefon za tysiaka, a Ty za trzy, ale obydwa mają te same funkcje i różnią się tylko tym, że Twój ma nadgryzione jabłko na obudowie.
      Z zasady nie mam nic przeciwko takiemu stanowi rzeczy, bo po to przecież się bogacimy i staramy żyć w pokoju, żeby mieć możliwość realizowania swoich potrzeb i cieszenia się zakupami. Zauważam jednak pewne zagrożenie. Otóż, jako ludzie naturalnie powielamy schematy i widzę, że prawidłowości ze świata zakupowego kopiujemy do dziedziny relacji, a to już kłopot, bo co innego wyrzucić stary telefon do śmieci, a co innego relację.
     Jak to ja, stworzyłem listę zachowań, które przenosimy na dziedzinę relacji:

1. BARDZIEJ OPAŁACA SIĘ KUPIĆ NOWE, ZAMIAST NAPRAWIAĆ STARE. Tak jak jest to prawdą przy telewizorze, to lepiej nie robić tego samego w stosunku do przyjaciela i lepiej przeprosić go i pogodzić się. Kupienie nowego telewizora zabiera godzinę, ale zdobycie przyjaciela lata. 
2. CO ROK, JEST NOWY MODEL. Można co roku wymieniać telefon jeśli kogoś stać, ale gdy to samo robi się ze znajomymi, to już trochę okrutne, co nie?
3. DUŻO WYGODNIEJ JEST KUPOWAĆ PRZEZ INTERNET. Skoro sprawdza się to przy zakupach na Allegro, to może to samo zrobić szukając miłości? Kończy się to na przeglądaniu profilów ludzi tak samo, jak byśmy kupowali toster: kilka zdjęć, specyfikacja, wymiary ..... i do koszyka. 🤭
4. WIELE MODELI DO WYBORU. Różnorodność wyboru tylko z pozoru jest korzyścią. Kiedyś czytałem o badaniach (chyba na ketchupach), gdzie badano sprzedaż w dwóch sklepach: w jednym było bardzo dużo różnych marek ketchupu do wyboru, a w drugim tylko dwa. Okazało się, że o wiele więcej opakowań sprzedało się w tym drugim sklepie. Wniosek z tego taki, że wielość opcji do wyboru wcale nam nie pomaga, a jedynie miesza w głowie. Zatem w relacjach czasem mniej, znaczy więcej. Po odjęciu czasu potrzebnego na rodzinę, pracę i spanie niewiele go zostaje na pozostałe relacje. Dlatego pewnie lepiej skupić się na kilku najbliższych osobach, zamist kolegować się z całym światem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?