niewinność

Niewinność

       Lubię to, że mój blog ma formę pamiętnika. Co za tym idzie, mogę pozwolić sobie na pisanie bez ładu, czy składu, pozwalając myślom szybować tam, gdzie chcą. Mogę rozważać pomysły, które nie są do końca przemyślane, czy skończone. Ot tak, rzucić myśl w przestrzeń, licząc, że nabierze kształtu w trakcie mówienia. Tego uczę się od jakiegoś czasu - wykuwania myśli w trakcie swobodnego rozważania. Zagaduję znajomych i na żywo wyciągam od nich ich przemyślenia. Pewnie ma to swoją nazwę w jakiejś teorii filozofii czy literatury i nie odkrywam Ameryki, ale przecież nie trzeba umieć czegoś nazwać, żeby się tym cieszyć.
        A dzisiaj przypomniało mi się moje rozważnie, które wraca do mnie co jakiś czas, ale jeszcze nie wiem od której strony to ugryźć. Otóż, myślę o NIEWINNOŚCI  i DOJRZAŁOŚCI jako o zagadnieniach z przeciwległych biegunów pewnej wartości. Czyli stając się bardziej dojrzały i poznając mądrość, automatycznie i sukcesywnie tracę niewinność w odkrywanych przez siebie dziedzinach. Dochodzę do wniosku, że nie ma innej drogi. Jest ona pełna bólu, utraconych  złudzeń i kompromisów, ale to jedyna droga do mądrości i dojrzałości.  Dawno temu pewien mędrzec powiedział, że "kto pomnaża poznanie, pomnaża cierpienie". Zaczynam rozumieć, co mógł mieć na myśli. Nie poznam co to miłość, bez utracenia jej. Nie zrozumię wartości prawdy, nie kłamiąc. Nie pojmę jak bardzo ktoś jest mi bliski, bez utraty go bezpowrotnie.  Nie będę wiedział, jak ważna jest lojalność, jeśli nie zostałem zdradzony. Itd, itd. 
        Kolejna rzecz, może dlatego w wyrazie "niewinność" jest zawarta "wina". Może dlatego, że tracąc niewinność, wchodzę na drogę poczucia winy i wstydu. Okrywając mądrość tracę swoją niewinność, czystość i naiwność. Zjadając owoce z drzewa poznania dobra i zła, dostrzegam, że jestem nagi. Może o to chodzi w tej historii, której uczyliśmy się na religii w pierwszej klasie podśmiewając się z listków na siusiaku Adama i na cycuszkach Ewy? 
         Co ciekawe, pomimo wyznawanych przez siebie wzniosłych wartości, przekroczyłem w trakcie życia je wszystkie. Z jednej strony dało mi to mądrość, ale z drugiej bezpowrotnie pozbawiło niewinności. Dzisiaj widząc nastolatka ciągnącego swoją dziewczynę w krzaki wiem, że ona naiwnie liczy na to, że będą tam sobie tylko patrzeć romantycznie w oczy, bo sam kiedyś byłem takim nastolatkiem. Gdy nasz syn nieudolnie próbuje nas kłamać, udaję że mu wierzę, bo pewnie moi rodzice robili to samo. Skąd to wiem? Bo sam w jego wieku ich kłamałem.
...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?