Kryptonit
Kryptonit
Mam ostatnimi czasy takie uniwersalistyczne zapędy i doszukuję się wartości, które towarzyszą nam przez tysiąclecia, kultury i religie. Zadziwia mnie, jak niewiele ludzka natura się zmienia i jak dużo schematów jest powtarzanych i jak bardzo są przydatne nawet dzisiaj.
Co mam na myśli? Weźmy na przykład to znienawidzone i obśmiewane przez młode pokolenie małżeństwo. Dla postępowego singla małżeństwo to jedynie relikt kulturowy oznaczający ucisk kobiety, patriarchalne zapędy samców i relacja, która bardziej więzi i ciągnie w dół, aniżeli pomaga i ubogaca. Jednak gdyby wznieść się ponad państwowe i religijne postrzeganie małżeństwa, to przecież rodzaj ludzki dobiera się w pary od zawsze. To ani religie, ani państwa nie wymyśliły tej instytucji, a jedynie skodyfikowały. Dostaliśmy to genialne rozwiązanie od poprzednich pokoleń i mimo, że ewoluuje, to raczej zostanie z nami aż do końca ludzkości (jeśli takowa nastąpi kiedyś).
Kontynuując ten tok myślenia, zwróciłem uwagę na pewien schemat, który pojawia się różnych kulturach i okresach historycznych i jest obecny także w dzisiejszych czasach. Każdy z nas kojarzy postać Supermana, który posiada nadludzkie umiejętności, dzięki którym potrafi ratować z opresji nieszczęśników i które czynią go niezwyciężonym. Jest jednak coś, co odbiera mu jego cudowne siły - kryptonit. Gdy tylko jest w pobliżu, Superman staje się bezbronny niczym niemowlę.
Zwróć uwagę, że w przeszłości ten motyw powtarzał się już dużo wcześniej: Achilles i jego pięta (starożytna Grecja), Samson i jego kędziory (początki Judaizmu), czyli ta uniwersalna prawda nam się przypomina, tylko po co? Jaką mądrość można z tej wiedzy wysupłać?
Tutaj potrzebuję Twojej wiedzy i zdrowego rozsądku.
Zapraszam do rzucania pomysłów, jaką ponadczasową lekcję daje nam ten motyw.
Komentarze
Prześlij komentarz