hazard
Życiowy hazard
Hazard to genialny pomysł. Zasadza się na kilku przemożnych siłach: ignorancji, naiwnym optymizmie i rachunku prawdopodobieństwa. Kto potrafi je wszystkie ujarzmić, ten wygrywa. A dlaczego uważam, że czasem gramy z życiem w ruletkę? Już tłumaczę.
Mały przykład: jesteś samotna i szukasz faceta. Idziesz z koleżankami na drineczka i jakby cudownym zrządzeniem losu przy barze spotykasz tego jedynego. Przystojny, piękny uśmiech, perfumy sprawiają, że uginają Ci się kolana. Zagaduje flirciarsko, lądujecie na parkiecie, a nad ranem w jego łóżku. Okazuje się w trakcie nocy, że ma własną firmę, niezłe auto, wyższe wykształcenie, planuje rodzinę i dzieci i właśnie rozstał się z dziewczyną ... no chodzący ideał. Po kilku tygodniach wprowadzasz się do niego i czujesz, że to jest to. Trafiłaś oczko.
"W sumie dlaczego ta historia nie może skończyć się dobrze? Wiele par tak zaczynało i są razem bardzo szczęśliwi." - zapytasz. No pewnie, że takie historie się zdarzają. Tak samo jak wygrane "szóstki" w Lotto. One naprawdę mają miejsce. Tyle, że zapominasz o tym, że wszędzie się opowiada historie wygranych, a nikt nie liczy przegranych losów, które ciągle lądują w koszu. Prawdopodobieństwo wygranej w lotto jest jak 1: 14 000 000. Tak, jeden na czternaście milionów losów wygrywa. Dlatego możesz na szybko odnaleźć miłość życia w barze, ale to zwykły hazard i Twoje szanse są bardzo, ale to bardzo małe.
Wróćmy do Pana Doskonałego. Skoro rachunek prawdopodobieństwa jest zdecydowanie przeciwko Tobie, jaka najczęściej jest rzeczywistość? Ano pewnie wcale nie rozszedł się z dziewczyną, tylko jest w świeżej separacji z żoną. Wcale nie planuje dzieci, bo już ma dwójkę. A dlaczego jest w takiej sytuacji? Bo najprawdopodobniej nie jesteś pierwszą laską, którą uwiódł przy barze. Biznesmen z niego taki, że ma firmę budowlaną i pracuje od rana do nocy siedem dni w tygodniu. To prawda, ma kupę kasy, ale nigdy nie ma go w domu. Tyle, że tego dowiadujesz się o wiele za późno, już po tym, jak "kupiłaś los" tamtego wieczora w barze odurzona drinkiem i jego perfumami.
Tak jak mówiłem na początku, w hazardzie rządzi ignorancja faktów, naiwny optymizm, który każe nam skupiać się tylko na historycznych wygranych, no i rachunek prawdopodobieństwa, który jest zdecydowanie przeciwko naszemu szczęściu. Bo w życiu nie chodzi o łut szczęścia, tylko o fakty, wiedzę i przewidywalność. To prawda, możesz trafić super wygraną w życiu, ale czy na serio warto kłaść na szali wszystko, co dla Ciebie ważne dla ryzykownej zagrywki?
Może się starzeję, ale gdy mam 10 zł w kieszeni, to wolę kupić za nie espresso zamiast los Lotto. Dlaczego? Bo zawsze wygrywam. Prawdopodobieństwo jest 1: 1, a nie znikome jak w hazardzie, gdzie los prawie zawsze ląduje w śmieciach.
Komentarze
Prześlij komentarz