dzicy

Szczęśliwe dzikusy 

   W pewnej książce kilka lat temu (nie pamiętam niestety której) przeczytałem myśl, która mnie zaciekawiła i chciałbym Wam ją przybliżyć w nadziei, że też uznacie ją za wartą rozważenia.
    Otóż, autor zauważył, że ludzkość w obecnym momencie historii uważa się za punkt kulminacyjny rozwoju myśli, gospodarki, technologii i ogólnie rozumianego dobrostanu. Przeciętny Kowalski myśląc o minionych epokach nie potrafi sobie wyobrazić jak tamci ludzie mogli być szczęśliwi nie mając łatwego dostępu do prądu, wody, pożywienia, internetu, samochodów, samolotów, telefonów, ochrony zdrowia, emerytur itd. Życie, na przykład, w średniowieczu wydaje nam się pasmem trudności, chorób, brudu, biedy i zacofania. Wydaje się zatem nieprawdopodobne, że taki człowiek mógł kiedykolwiek choćby się uśmiechnąć, skoro żyło się w tamtym okresie tak ciężko. 
    Jednak uwierzmy lub nie, ale tamten człowiek tak samo kochał, tak samo lubił potańczyć wieczorem, podobnie do nas zachwycał się zachodami słońca i tak samo jak my miewał zarówno euforyczne, jak i depresyjne nastroje w takcie swojego (prawdopodobnie o wiele krótszego) życia. Tak samo cieszyło go pierwsze słowo wypowiedziane przez synka, podobnie cieszyła go kolacja po dniu w pracy i tak samo sprawiał mu radość widok nagich piersi jego żony wieczorem.
    Jeśli autor tamtej książki miał rację, to okazuje się, że to nie mój telefon, samochód, ciepła woda w kranie czy telewizor 4K są źródłem mojego szczęścia. Więc jeśli nie są, to może lepiej skupić się na tym, co dawało radość komuś tysiąc lat temu, tak samo jak dzisiaj?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?