Don't look up
"Don't look up"
Popijając wczoraj brązowy napój z zacieru kukurydzianego z dobrym kumplem i rozmawiając o tym i owym, zastanowiło mnie coś. Otóż, w filmie "Don't look up" pokazany jest wątek genialnego telefonu, który korzysta z najnowszej technologii i przy pomocy danych o swoim użytkowniku oraz tajnego algorytmu, potrafi przewidzieć sposób, w jaki owy człowiek umrze. Rozbawiła mnie scena, w której właściciel firmy produkującej ten telefon wyjawia od niechcenia, że pani prezydent zostanie zjedzona przez jakieś zwierzę o nieznanej dotąd nazwie. Żeby nie spojlerować, powiem tylko, że ta dziwaczna przepowiednia ma swój absurdalny kres w ostatniej scenie filmu.
Zadałem sobie wtedy pytanie, czy naprawdę jesteśmy jako ludzie tak bardzo sztampowi, nudni i przewidywalni? Czy nie mam racji wierząc w naszą niekonsekwencję w działaniu i myśleniu, dzięki czemu potrafimy wyrwać się spod kontroli innych (czy to korporacji czy też inteligentnych maszyn w przyszłości)? Czy na serio jesteśmy tylko ziarenkiem piasku w masie podobnych sobie i wbrew temu, co chcemy o sobie myśleć, kierujemy się w zasadzie tylko kilkoma pierwotnymi potrzebami?
Przypomina mi się tutaj mój wieloletni idol, w którego przygodach zaczytuję się od prawie trzydziestu lat i robię to nawet obecnie (wg mnie to świetny kawałek literatury). Ten genialny detektyw konsultant mieszkający przy Baker Street w Londynie robił coś bardzo podobnego, tyle że wstecz. Nazywał to sztuką dedukcji (co było jego jedynym błędem, bo akurat to, co robił, było sztuką indukcji 😉). Potrafił z zadziwiającą precyzją odczytać wydarzenia z przeszłości dysponując tylko kilkoma faktami i szczątkami dowodów jak np. popiół z cygara, czy błoto na nogawce. Tak naprawdę jego geniusz opierał się na tym samym założeniu, co telefon wspomniany w akapicie wyżej - ludzie są zadziwiająco podobni, schematyczni, a ich zachowanie powtarzalne, przez co są całkowicie przewidywalni.
Nie potrafię sobie odpowiedzieć, kto ma rację.
Komentarze
Prześlij komentarz