bańka

Życie w bańce

     Przypomniała mi się dzisiaj anegdotka, którą słyszałem ponad 20lat temu. Pewien człowiek po śniadaniu zaczął czuć dziwny smród w domu, jakby sera pleśniowego. Śmierdziało w kuchni, ale także w łazience, sypialni, nawet w piwnicy. Zaalarmowało go to i wyszedł na dwór (czy tam na pole, jeśli nie jesteś z wielkopolski). Z przerażeniem krzyczy do żony: "Halina, cały świat śmierdzi serem pleśniowym!"
      Tak właśnie działa bańka informacyjna. Żeby to zauważyć, wystarczy zapytać o sprawy polityczne pierwszą lepszą osobę. Po kilku minutach słychać, jaką stację telewizyjną ogląda. Czy TVP, czy TVN. 🤭
       Nie trzeba jednak daleko szukać, żeby zdać sobie sprawę, jak każdy z nas jest ograniczony w swoim postrzeganiu rzeczywistości. Na przykład, wśród moich znajomych bardzo rzadko zdarzają się rozwody. Na tej podstawie mogę stwierdzić, że małżeństwa mają się całkiem dobrze. A prawda jest taka, że w Polsce 1/3 małżeństw się rozpada. Albo nasz Kuba i dzieci naszych znajomych zawsze mają pod dostatkiem jedzenia i mógłbym się założyć, że głód to problem jedynie Trzeciego Świata. A prawda jest taka, że blisko milion polskich dzieci nie je śniadań, bo ich rodziny nie mają na jedzenie.
       Także, warto posłuchać innej stacji niż zwykle, przeczytać książkę z dziedziny, którą na codzień się nie interesujemy, tylko po to, żeby przebić swoją bańkę informacyjną. Tutaj przykładem dla mnie jest moja żona. Co rusz widzę ją z książką, która jest wg mnie "od czapy". Raz czyta reportaże z Ameryki Południowej, innym razem o fizyce kwantowej, żeby na koniec złapać ją z pozycją o zdobywaniu Mont Blanc czy innego Everestu, albo o facecie z 24 osobowościami. 🤭 

A Ty? Czego się ostatnio dowiedziałeś, co zawstydziło Twoją ignorancję?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?