Życie jak film

Czy wiedziałeś, że w Hollywood filmy są tworzone na podstawie pewnego schematu, czy też formuły, która prawie zawsze jest gwarancją sukcesu? Podobno opiera się on na filozofii pewnego mitoznawcy Joshepha Campbella, który stworzył "monomit", czyli archetypiczny cykl życia bohatera. Czytałem kiedyś, że nawet z góry wiadomo kiedy mniej więcej powinna pojawić się na ekranie śliczna cycata drugoplanowa blondyna, żeby przyciągnąć uwagę widza. Pierwszą reakcją na te rewelacje jest oburznie: "jak to schemat? Czy widzowie są jak bezmyślne owce, które idą stadnie jak po sznurku śledząc zawsze tą samą skopiowaną historię?" A nawet jeśli, co w tym złego? Może jednak uda się z tego czegoś nauczyć? Skoro to działa, to musi być w tym jakieś ziarno mądrości. No dobrze, to w jakim sensie życie jest podobne do blockbustera?
          Po pierwsze, dość szybko musi pojawić się cycata blondyna...... nie no, żartuję. 
         Po pierwsze, nie może być wątpliwości, kto jest głównym bohaterem. Jesteś nim Ty. Musisz wiedzieć, czego chcesz, a na co zgodzić się nie możesz. Potrzebujesz znać swoją wartość i swoje granice. Nie możesz nigdy zapomnieć, że film o Tobie kręci się wokół Ciebie i to Ty musisz na końcu niczym Rambo rozwalić jednym magazynkiem z nabojami całą armię Vietkongu. Twoje osobiste szczęście jest punktem wyjścia i to zawsze musi być jasne. To na tym zbudowany jest zdrowy związek, zadowolone dzieci i  satysfakcjonująca kariera zawodowa. 
         Po drugie, potrzeba jednak tej hipnotyzującej blondyny. Trzeba spotkać miłość życia i związać z nią swoje losy, bo jednak we dwoje dużo łatwiej poradzić sobie w tym mało przyjaznym świecie. Każdemu życzę przeżyć prawdziwą miłość. Bez niej, życie jest tylko smutną egzystencją od narodzin po śmierć. 
         Po trzecie, warto przyłożyć się i umieć rozróżnić postacie drugo i trzecioplanowe od tych epizodycznych. Co mam na myśli? Otóż, życie jest długie i spotykamy w nim bardzo wiele osób. Czasem w szkole, czasem w pracy, albo w warzywniaku. Jedni pojawiają się na chwilę, a inni na resztę życia. Jak ich rozpoznać, żeby nie inwestować emocji i czasu w postać epizodyczną, która po roku znajomości zniknie? Sam nie wiem. Pracuję jednak nad metodą określania, kto jest kandydatem na wieloletnią znajomość, a kto nie i jak szybko do tego dojść. Jak ją dopracuję, to ją opiszę i poddam Waszej krytyce. 
       Po czwarte, główny bohater zawsze wygrywa. To jest nastawienie, które nie powinno Cię nigdy opuszczać. Po drodze z pewnością pojawią się problemy. Utrata pracy, problemy finansowe, choroby, śmierć w rodzinie. To wszystko niestety jest powszechne w życiu każdego z nas. Jednak to nadzieja na "happy end" trzyma nas wtedy przy zdrowych zmysłach i TO jest wartościowa lekcja, której można nauczyć się właśnie z filmów.

A czy Ty widzisz jeszcze jakieś podobieństwa pomiędzy życiem i filmem? 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?