Klocki
Nie wiem dokładnie jak się zabrać do tego wpisu, żeby precyzyjnie przekazać to, co chcę powiedzieć. W pewnych sprawach jednak mój język nie jest wytarczająco "giętki" jak napisał poeta o nazwisku takim samym jak nazwisko mojego przyjaciela z podstawówki.
Zacznę od tego może, że każdy człowiek ma w głowie zbudowany swój własny światopogląd. Żeby utrzymać równowagę i zdrowie psychiczne cały nasz świat musi być spójny i kompletny. Na tej bazie potrafimy normalnie funkcjonować: chodzić do pracy, zakładać rodzinę, robić zakupy i jeździć na wakacje. Zadziwia mnie jednak, jak obraz świata różni się przypadku każdego człowieka. Jednemu wystarczy praca, dom, jedzenie i Netflix żeby być szczęśliwym i normalnie funkcjonować do śmierci. Inny natomiast potrzebuje więcej bodźców. Jest na tyle ciekaw świata, że musi wiedzieć jak coś jest zbudowane, jak coś funkcjonuje, co z czego wynika. Dopiero wtedy jego świat jest kompletny. I takie dwie osoby żyją obok siebie i nie można powiedzieć, że ignorant jest gorszy od intelektualisty, bo obydwoje są spełnieni i zadowoleni z życia.
I tu dochodzimy do tytułowych klocków. Gdy myślę o światopoglądzie widzę obraz dwójki ludzi: dziecka i inżyniera. Dziecko mając 10 klocków, kładzie je jeden na drugim i dla niego to jest już dom. Inżynier natomiast konstruuje latami skomplikowaną budowlę z dziesiątek tysięcy różnych elementów i na koniec to wg niego też jest dom. Różnica między tymi dwoma budowlami jest kolosalna, ale dla ich twórców obydwie są kompletne i niczego im nie brakuje.
Tak samo z nami w życiu. Jeden potrzebuje prac Nietzschego, Heiddegera i Kanta, żeby zrozumieć świat, a inny mądrości z memów i napisów na murach. A na koniec i tak każdego zjedzą robaki. 🤭
Komentarze
Prześlij komentarz