Ziarenka piasku
Ciekawe, że dziecko uważa się za centrum wszechświata. Nastolatek ma poczucie, że chce zaznaczyć swoje istnienie na tym świecie. Dwudziestolatek jest pewien, że jest przeznaczony do wielkich rzeczy. Trzydziestolatek ciężko pracuje, żeby zrealizować swoje wielkie marzenia. A czterdziestolatek? Co robi czterdziestolatek? On wie, że to co osiągnął, to już osiągnął i wiele życiowych kroków milowych już nie zostało. Rozumie też, że wcale taki wyjątkowy i przeznaczony do wielkich rzeczy nie jest. Zamiast latarni geniuszu dla potomnych, jest raczej jak ziarenko piasku na wielkiej plaży podobnych mu ludzi. Może się to wydawać smutne i zniechęcające, ale tylko z pozoru. Nie wynalazłem ważnej szczepionki, ani nie zbudowałem wielkiej firmy. Historia w ogóle nie zauważy mojego istnienia..... no i co z tego? Tak jak świat nie interesuje się mną, ja też mogę korzystać z mojej małej anonimowości w świecie. Co kogo obchodzi, jakie mam plany na wakacje? Nikogo nie obchodzi czym się interesuję i co robię w wolnym czasie. No i fajnie. Mogę w takim razie robić to, na co mam aktualnie ochotę i nie oglądać się na konwenanse, na opinię i mój obraz przed ludźmi. Ma to swoją wartość i jest dla mnie pociągające, bo zamiast skupiać się na świecie, mogę skupić się znowu na sobie i przeżywać swoje własne, małe sprawy w taki sposób, w jaki mam ochotę.
Znajomi zazwyczaj nie podzielają mojego entuzjazmu związanego ze świadomością "ziaren piasku". A mnie cieszy to, że świat "dał mi spokój" i niczego ode mnie nie oczekuje. Mogę robić to, co chcę, jak chcę i gdzie chcę.
Komentarze
Prześlij komentarz