Luksus opcji do wyboru

Pamiętam uczucie, które towarzyszyło mi, gdy miałem lat 18, czy 20. Czułem się jak szczur, którego ktoś dźga kijem w dupę popychając w stronę życiowych wyborów. Co robi tak traktowany szczur? Pewnie ucieka w stronę najszerszej dziury. I tak postępowałem, popychany przez "życie" uciekałem bez większego namysłu w stronę najszerzej otwartych drzwi. Na podstawie czego były podejmowane te decyzje? Po części rad mojej mamy, po części tak, żeby w jakiś sposób przybliżały mnie do moich celów, a po części przypadkowo, byle do przodu.
     Patrząc wstecz te 20 lat dopiero teraz widzę, jak wiele opcji miałem do wyboru, a nawet ich nie dostrzegałem. Wybierałem szybko te najszerzej otwarte drzwi (studia, praca, mieszkanie, auto, wakacje.....) i doszedłem tam, gdzie pozostałe "szczury życiowe" - niejako do końca  tego samego labiryntu jaki zbudował dla nas los / Bóg / przeznaczenie (cokolwiek, czy ktokolwiek to był). Jest jeszcze opcja, że nie ma żadnego labiryntu, bo wszystko jest dziełem ślepego przypadku, ale ten temat zostawiam na inny moment. 
     Wracając co opcji.... Młody człowiek ma ogrom opcji do wyboru - studia, praca, podróże, ślub, brak ślubu, mąż, samotność, zmiana miasta, pozostanie w swoim mieście, kot, pies, mieszkanie w centrum lub na wsi, jazda rowerem czy autem...... No może iść gdzie chce i robić co chce.  Jednak po 20 latach, gdy te wszystkie wybory są już dawno dokonane, opcji do wyboru jest niewspółmiernie mniej. Jest wiele, ale pewne rzeczy zawsze pozostaną te same - to, że jestem tatą, mężem, pracownikiem. Na studia już nie ma sensu iść, rzucić wszystkiego wyjechać na drugi koniec świata na kilka lat tez nie mogę. Nie cofnę wielu decyzji, a w momencie ich podejmowania nie miałem świadomości, że są w większości przypadków nieodwracalne. Drzwi, przez które przeszliśmy, nieodwracalnie się zamykają i można iść tylko do przodu. 
       Gdybym miał znowu te 20 lat, to cieszyłbym się z samej możliwości wyboru. Z tego, że jestem zupełnie niezależny i mogę isc, gdzie tylko chcę. A co robi młodzież? Znowu jak szczury biegną do najszerzej otwartych drzwi. Byle do przodu. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?