Ambicje, przyjaciel czy wróg czterdziestolatka?

14 maja 2020

Ambicja to zdecydowanie sprzymierzeniec ludzi młodych. Mając lat dwadzieścia, chciałem być bogaty, ważny, wpływowy, poważany, przystojny i w ogóle wielki. Oczywiście trzeba było liczyć siły na zamiary. Wziąć pod uwagę punkt wyjścia (czyli w moim przypadku ZERO), naturalne talenty (czyli nic specjalnego) i pomoc bliskich (czyli jedynie wsparcie żony i mamy). Na obecny moment efekt nie jest może imponujący, ale nasze życie jest zbalansowane, wartościowe, zdrowe i szczęśliwe. Jest nieźle. Tak na "czwórkę +".
     Teraz jednak Ambicja już by była moim wrogiem, bo jedynie by mnie spalała. Wiek, rodzina, zapuszczone korzenie w Kaliszu skutecznie blokują wszelkie duże pomysły. Lepiej chyba skupić się na czymś małym, lokalnym lub wirtualnym. To, że nie przejdę do historii jako ktokolwiek jest już pewne. Ale nie trzeba być na kartach książek historycznych, żeby życie miało wartość. Można pozytywnie wpłynąć na swój "mikro kosmos". 

Tylko jak? Oto zasadnicze pytanie. 
(zdj Stawy milickie) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tylko dla twardzieli

indianie

Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?